Polski Mapa strony
Hostel Kościuszko we Wrocławiu » Aktualności » 2010 » Piłka nożna: Do końca sezonu piłkarze Śląska w koszarach

Aktualności

Piłka nożna: Do końca sezonu piłkarze Śląska w koszarach

2010-04-06 08:02:40

Decyzją władz wojskowych, przy zgodzie zarządu klubu i sztabu szkoleniowego, wszyscy piłkarze Śląska zostali zmobilizowani. Od początku tygodnia zespół jest skoszarowany w podwrocławskim garnizonie

Pomysł wyszedł od władz klubu i został zaakceptowany przez szkoleniowców. Piłkarze będą zakwaterowani w koszarach przynajmniej do końca sezonu.

- Dzięki temu zawodnicy w skupieniu przygotują się do ligowych spotkań. Nikt nie będzie im przeszkadzał - media, kibice, znajomi. Nie oszukujmy się - najbliższe mecze są dla nas bardzo istotne. Musimy przystąpić do nich bardzo skoncentrowani, a obiekt przy ul. Oporowskiej nie daje aż takich możliwości. Poza tym dotychczas trener miał piłkarzy na oku tylko w godzinach treningu. Od teraz może ich monitorować 24 godziny na dobę - wyjaśnia prezes Śląska Piotr Waśniewski.

Z powodu formalnej mobilizacji cała drużyna została wcielona do armii w stopniu szeregowego. Wyjątkiem jest kapitan zespołu Dariusz Sztylka, który dostał kapralskie szlify. - Mówiąc szczerze, wolałbym nadal być kapitanem. Wiem jednak, że w wojsku to stopień oficerski, a takich nie otrzymuje się za zasługi - śmieje się Sztylka.


Decyzją władz wojskowych, przy zgodzie zarządu klubu i sztabu szkoleniowego, wszyscy piłkarze Śląska zostali zmobilizowani. Od początku tygodnia zespół jest skoszarowany w podwrocławskim garnizonie

Pomysł wyszedł od władz klubu i został zaakceptowany przez szkoleniowców. Piłkarze będą zakwaterowani w koszarach przynajmniej do końca sezonu.

- Dzięki temu zawodnicy w skupieniu przygotują się do ligowych spotkań. Nikt nie będzie im przeszkadzał - media, kibice, znajomi. Nie oszukujmy się - najbliższe mecze są dla nas bardzo istotne. Musimy przystąpić do nich bardzo skoncentrowani, a obiekt przy ul. Oporowskiej nie daje aż takich możliwości. Poza tym dotychczas trener miał piłkarzy na oku tylko w godzinach treningu. Od teraz może ich monitorować 24 godziny na dobę - wyjaśnia prezes Śląska Piotr Waśniewski.

Z powodu formalnej mobilizacji cała drużyna została wcielona do armii w stopniu szeregowego. Wyjątkiem jest kapitan zespołu Dariusz Sztylka, który dostał kapralskie szlify. - Mówiąc szczerze, wolałbym nadal być kapitanem. Wiem jednak, że w wojsku to stopień oficerski, a takich nie otrzymuje się za zasługi - śmieje się Sztylka.

Na początku pobytu w koszarach nikomu jednak do śmiechu nie było. W związku z mobilizacją piłkarzom przybyło sporo obowiązków, np. nocne warty czy dyżury w kuchni. To wszystko sprawiło, że codzienne wyjazdy na poligon stały się miłą odmianą od koszarowej rzeczywistości.

- Musimy się nauczyć walczyć, obchodzić z bronią, poznać taktykę. Temu służą codzienne ćwiczenia na poligonie. Bywa to dość męczące, ale po zimowym ładowaniu akumulatorów w Zieleńcu nic nie jest w stanie nas złamać - przyznaje Antoni Łukasiewicz.

Musimy się nauczyć walczyć, obchodzić z bronią, poznać taktykę. Temu służą codzienne ćwiczenia na poligonieNikt jednak nie zapomina, że Śląsk to przede wszystkim drużyna sportowa. Oprócz żołnierskich obowiązków zawodnicy mają także treningi piłkarskie. W koszarach łatwo ich odróżnić, bo choć są ubrani w mundury, to na nogach mają buty Pumy.

- Ciężkie żołnierskie obuwie mogłoby im zrobić krzywdę. Dlatego wystaraliśmy się w dowództwie o zgodę na nieregulaminowe buty - opowiada Jarosław Szandrocho, fizjoterapeuta, a po mobilizacji także sanitariusz Śląska.

Wcielenie drużyny do armii to pierwszy krok w kierunku ponownego przekształcenia drużyny w Wojskowy Klub Sportowy. Pod tym szyldem Śląsk funkcjonował do połowy lat 90., odnosząc w tym czasie swoje największe triumfy (mistrzostwo i dwa wicemistrzostwa kraju, dwa Puchary Polski, Superpuchar). Pomysłodawcy mają nadzieję, że powrót do tradycji ułatwi sięgnięcie po kolejne trofea. Na razie jednak piłkarze muszą się oswoić z nowymi rolami. Dzień w dzień jeżdżą na poligon, by doskonalić żołnierski fach. Nikt jednak nie chce zdradzić, gdzie to wszystko się odbywa.

- To tajemnica wojskowa - tak kierownik zespołu Zbigniew Słobodzian ucina wszelkie próby rozmowy na ten temat.

Gazeta Wrocławska WKS Śląsk Wrocław