Polski Mapa strony
Hostel Kościuszko we Wrocławiu » Aktualności » 2010 » Przejście na Świdnickiej we Wrocławiu po nowemu

Aktualności

Przejście na Świdnickiej we Wrocławiu po nowemu

2010-02-06 06:35:42

Wrocławianie powinni przygotować się do tego, że przejścia podziemnego na Świdnickiej nie będzie. Kiedy zniknie? Tego na razie nie wiadomo. (© Archiwum prywatne)

rzejście_świdnickie_prowadzące_z_rynku_do_hostelu_kościuszko.jpg

Marcin Torz  Gazeta Wrocławska

Przejście podziemne pod skrzyżowaniem ulic Świdnickiej i Kazimierza Wielkiego przestanie istnieć - zdecydowali radni. W ciągu 35 lat swojej historii stało się jednym z najbardziej kultowych miejsc w mieście. Ale chyba każdy się zgodzi, że tęsknić za nim nikt nie będzie - pisze Marcin Torz

Przejście podziemne na skrzyżowaniu ulic Kazimierza Wielkiego i Świdnickiej powstało w 1975 roku. Dlaczego? Aby piesi nie przeszkadzali przypadkiem pędzącym samochodom, dla których specjalnie wybudowano trasę W-Z (wschód - zachód). Przy okazji wyburzono też kilka pobliskich zabytkowych kamienic, które przeszkadzały w realizacji światłego planu poprowadzenia autostrady przez centrum Wrocławia. Angielski historyk Norman Davies, autor książki o Wrocławiu "Mikrokosmos", powstanie trasy W-Z określił mianem rany na zdrowym organizmie miasta.


Wrocławianie powinni przygotować się do tego, że przejścia podziemnego na Świdnickiej nie będzie. Kiedy zniknie? Tego na razie nie wiadomo.

Przejście podziemne pod skrzyżowaniem ulic Świdnickiej i Kazimierza Wielkiego przestanie istnieć - zdecydowali radni. W ciągu 35 lat swojej historii stało się jednym z najbardziej kultowych miejsc w mieście. Ale chyba każdy się zgodzi, że tęsknić za nim nikt nie będzie - pisze Marcin Torz

Przejście podziemne na skrzyżowaniu ulic Kazimierza Wielkiego i Świdnickiej powstało w 1975 roku. Dlaczego? Aby piesi nie przeszkadzali przypadkiem pędzącym samochodom, dla których specjalnie wybudowano trasę W-Z (wschód - zachód). Przy okazji wyburzono też kilka pobliskich zabytkowych kamienic, które przeszkadzały w realizacji światłego planu poprowadzenia autostrady przez centrum Wrocławia. Angielski historyk Norman Davies, autor książki o Wrocławiu "Mikrokosmos", powstanie trasy W-Z określił mianem rany na zdrowym organizmie miasta.

Samo przejście od razu zaczęło wzbudzać kontrowersje - projektant tak zaplanował stopnie, że wrocławianie natychmiast zaczęli psioczyć, że pokonanie przejścia przypominało akrobatykę rodem z Ministerstwa Dziwnych Kroków Monty Pythona.

Jednak przejście miało i swoje wielkie plusy. To właśnie w nim powstał pierwszy we Wrocławiu bar z tostami. Ich zapach roznosił się na całą okolicę tak, że aż ślinka ciekła. I to właśnie tosty stały się jednym z kulinarnych znaków rozpoznawczych Wrocławia (tak jak później pita). Kilka lat temu przybytek został zamknięty. Teraz w tym samym miejscu jest już inny lokal.

Jedzenie serwowano także w pobliskim barze Barbara. - Smacznie i tanio - wspomina Józef Pinior, były eurodeputowany i legenda pierwszej Solidarności z Wrocławia. - Bar Barbara był miejscem spotkań młodych ludzi. To tam przy kawie czy herbacie spędzaliśmy całe godziny - opowiada Pinior, który podkreśla, że placyk między barem Barbara a przejściem był wśród studentów niezmiernie popularny.

Nic dziwnego zatem, że to właśnie tam pod koniec lat 80. zaczęli spotykać się członkowie i sympatycy Pomarańczowej Alternatywy. - Łatwo mogliśmy się tam skrzyknąć, wiele osób zawsze było na miejscu - tłumaczy Pinior.

To przed przejściem organizowano happeningi Pomarańczowej Alternatywy. Tam, gdzie teraz stoi zegar odliczający czas do Euro 2012, przemawiał założyciel PA Major Fydrych, dopingując wrocławian do udziału w kpinie z absurdów socjalizmu. A że niektórzy nie rozumieli idei happeningów, Major tłumaczył je tak:

- Ludziom na Zachodzie więcej powie o sytuacji w Polsce informacja o tym, że zamknięto mnie w areszcie za rozdawanie kobietom podpasek, niż czytanie książek i artykułów pisanych przez innych opozycjonistów.

Dziś to miejsce upamiętnia pomnik - mała figurka krasnoludka, symbolu PA, na dużym kamieniu.
W czasach przełomu swoje manifestacje organizowała przy przejściu także Solidarność Walcząca, radykalny odłam opozycji, z Kornelem Morawieckim na czele.